Featured

“Król chaosu”. Kim jest Elbridge Colby? To on tworzy nową strategię USA

— Wsłuchaj się w to, co mówi “Bridge”. On jest w nowej ekipie bardzo ważny — powiedziała mi jedna z najbardziej wpływowych osób w polskim środowisku think-tanków, świeżo po kilkunastodniowej wizycie w Stanach Zjednoczonych. Był 14 lutego, ale nikomu w Warszawie nie przyszło wtedy do głowy wyznawać miłość czy się uśmiechać. Zwłaszcza że związek, w którym Europa tkwiła już prawie osiem dekad i który wydawał się być bardzo stabilny, dający bezpieczeństwo i dobre perspektywy na przyszłość, właśnie zaczynał trzeszczeć w szwach.

To wtedy do Europy po raz pierwszy w roli sekretarza obrony przyjechał Pete Hegseth, do dziś pozostający bodaj najbardziej kontrowersyjnym nominatem Trumpa na szczytach amerykańskiej władzy. Mijał dopiero czwarty tydzień tej prezydentury, wielu polityków w Europie nadal łudziło się, że gra z Waszyngtonem będzie opierać się na tych samych zasadach, co od 1945 roku. Dzisiaj większość z nich już wie, że nie tylko zmieniły się zasady, ale przede wszystkim — że Amerykanie w ogóle nie chcą dalej grać.

Hegseth był pierwszym posłańcem, który Europie zafundował wstrząs. Publicznie powiedział bowiem, że członkostwo Ukrainy w NATO nie wchodzi w grę — ani teraz, ani nigdy, przynajmniej tak długo, jak prezydentem jest Trump. Co prawda, jak donosiło POLITICO Europe, w zakulisowych rozmowach Hegseth zapewnił wtedy sparaliżowanych strachem i skonfundowanych Europejczyków, że “Ameryka wie, kto jest dobry, a kto zły w tym konflikcie”, ale na nic te zapewnienia się nie zdały.

Pół roku później o jakimkolwiek sojuszu transatlantyckim nie można mówić, relacje są przemocowe i oparte na daleko idącej europejskiej zależności technologicznej i militarnej od Stanów Zjednoczonych, a Waszyngton nie ma najmniejszej ochoty kogokolwiek wspierać w zakresie bezpieczeństwa — nawet jeśli w zamian oferuje się Amerykanom worki pieniędzy.

Dzisiaj Stany Zjednoczone najchętniej otoczyłyby się murem, zasoby bezpieczeństwa zainwestowały głównie w walkę z nielegalną imigracją i latynoskimi gangami, zapominając nie tylko o sojusznikach, ale też o zobowiązaniach i interesach w innych częściach świata. A odpowiedzialny za to w dużej mierze jest jeden człowiek: Elbridge Colby. Blondyn, który dzieciństwo spędził w Tokio, studiował prawo na Yale, przez wiele lat potem służąc na rozmaitych stanowiskach w Pentagonie i Narodowej Radzie ds. Bezpieczeństwa. Polityk, który jest podręcznikowym wręcz reprezentantem pokolenia Amerykanów straumatyzowanych przez wojny w Afganistanie i Iraku. A przede wszystkim, jak twierdzą jego współpracownicy, bezczelny i nieznośny facet z ogromnym poczuciem misji.

Po europejskiej stronie Atlantyku jest o nim zdecydowanie ciszej, niż w samym Waszyngtonie, ale wynika to wyłącznie z jednej rzeczy — “Bridge”, jak mówią o nim znajomi i dziennikarze, Europę ma po prostu w bardzo głębokim poważaniu. Jest jednym z architektów budowania strategicznego napięcia wokół Chin jako największego wyzwania dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych w XXI wieku.

Ashley Davis

I’m Ashley Davis as an editor, I’m committed to upholding the highest standards of integrity and accuracy in every piece we publish. My work is driven by curiosity, a passion for truth, and a belief that journalism plays a crucial role in shaping public discourse. I strive to tell stories that not only inform but also inspire action and conversation.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button