Featured

Wszyscy patrzą na Grenlandię i USA. A u bram Północy spokojnie stoją Chiny


W znanym utworze Leonarda Cohena z 1988 r. “First We Take Manhattan” narrator — skazany na 20 lat za próbę zmiany systemu — śpiewa: “Kochałaś mnie jako przegranego, ale teraz martwisz się, że mogę wygrać”. Grozi “piękną bronią”, a w refrenie zapowiada: “Najpierw weźmiemy Manhattan, potem Berlin”. Ta piosenka, nasycona duchem zimnej wojny, dziś brzmi niepokojąco znajomo.

Kim jest ten “przegrany”, który nagle może zwyciężyć? W styczniu 2025 r., świeżo po inauguracji, Trump oświadczył: “Stany Zjednoczone muszą nabyć Grenlandię, zanim zrobią to Rosja lub Chiny”. W wywiadzie dla BBC dodał: “Jeśli nie my weźmiemy Grenlandii, wezmą ją oni”. Rosyjska agencja RIA Novosti już w 2024 roku alarmowała: “Arktyka staje się chińska”, a nieco później Pekin wysłał trzy lodołamacze do grenlandzkiego Nuuk.

Przez ostatnie ćwierćwiecze Pekin, po dekadach “wygnania”, krok po kroku odbudowuje obecność na Północy. “Manhattan” to dla nich legitymizacja, “Berlin” — wielowymiarowa pozycja mocarstwowa: od stacji badawczych po Polarny Jedwabny Szlak. A Grenlandia — zamierzają ją wziąć? Może nie dosłownie, ale w tej grze o surowce, szlaki i wpływy, to Pekin jest najbardziej konsekwentny. Aby zrozumieć, jak do tego doszło, spójrzmy w przeszłość — bo chińska strategia w Arktyce to lekcja planowania, od starożytnych mitów po budowane właśnie atomowe lodołamacze.

Ashley Davis

I’m Ashley Davis as an editor, I’m committed to upholding the highest standards of integrity and accuracy in every piece we publish. My work is driven by curiosity, a passion for truth, and a belief that journalism plays a crucial role in shaping public discourse. I strive to tell stories that not only inform but also inspire action and conversation.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button