Miliardy w piach, czyli HREIT, Cinkciarz, Palikot i piramidy. Gospodarcze afery 2025 roku

Niektóre rozpoczęły się jakiś czas temu, inne wybuchły ostatnio, ale wszystkie afery z tego zestawienia łączy jeden wspólny mianownik – żadna nie doczekała się ostatecznego finału, a ofiary nie odzyskały złamanego grosza. Czy w 2026 rok wkroczymy przez to mądrzejsi jako społeczeństwo i bardziej odporni jako państwo?


W zakończonym właśnie roku miało miejsce wiele mniejszych i większych przekrętów, skandali i upadków, które wydrenowały kieszenie tysięcy Polaków. Oprócz tego obserwowaliśmy kolejne rozdziały w aferach ciągnących się latami. Pokrzywdzeni w niektórych z nich nie doczekają się już sprawiedliwości. Inni wciąż walczą.
W tej kryminalnej kronice 2025 roku zmieścił się niewielki wycinek wartych opowiedzenia spraw, za co z góry przepraszam. Rok ten rozpoczął się od eskalacji w sprawie internetowego kantoru Cinkciarz.pl. W tym czasie Janusz Palikot przebywał już od 3 miesięcy w areszcie, a na sądowych salach ważyły się losy dewelopera HREIT.
Cinkciarz.pl: poszukiwane bitcoiny, poszukiwany prezes
Sprawę kantoru Cinkciarz.pl opisywaliśmy w Bankier.pl od początku, czyli kilkudniowych opóźnień w wysyłaniu przelewów, wyjaśnianych “usterką techniczną”, mających miejsce we wrześniu 2024 roku. Później KNF odebrała spółce licencję na świadczenie usług płatniczych, prezes przepisał domy i wyjechał z kraju, a prokuratura wszczęła śledztwo.
W styczniu 2025 roku było już wiadomo, że na rachunkach kantoru nie ma dość pieniędzy, by zaspokoić roszczenia klientów. Jednocześnie Cinkciarz.pl zarzucał śledczym i władzy działanie na korzyść zagranicznej konkurencji, pisał o zmowie banków, a nawet twierdził, że podczas przeszukania domu prezesa spółki – Marcina Pióry – agenci CBŚP ukradli jego 492 bitcoiny warte wtedy 200 mln zł. Prokuratura nigdy nie potwierdziła tych informacji.
Rok minął, a Marcin Pióro jest nadal poza zasięgiem śledczych, chociaż w październiku wydano za nim czerwoną notę Interpolu. Zarzuty usłyszeli główna księgowa oraz członek zarządu Cinkciarz.pl. 27 października sąd w Zielonej Górze ogłosił natomiast upadłość spółki. Do syndyka spłynęły zgłoszenia od 8000 wierzycieli. Trwa inwentaryzacja majątku kantoru. Według śledczych szkody poniesione przez jego klientów to co najmniej 125 mln zł.
Palikot w mediach, syndyk w browarze
27 stycznia 2025 roku Janusz Palikot opuścił areszt po wpłaceniu 2 mln zł kaucji. 9 miesięcy później były polityk wyda książkę “Dziennik z więzienia”. Będzie też krążył po mediach udzielając wywiadów, mówiąc o swojej bezdomności i byciu utrzymywanym przez znajomych. Jednocześnie 2025 rok Janusz Palikot zakończy sprzedając konsultacje biznesowe, kolacje ze swoim udziałem i publikując kulinarne vlogi.
Będą na to patrzeć tysiące osób, które straciły pieniądze na jego alkoholowych biznesach. Zdecydowana większość z nich nie odzyska pieniędzy a jeśli już, to niewielką część – mówił w grudniu syndyk Manufaktury Piwa Wódki i Wina. Długi spółki sięgają 224 mln zł, a jej majątek wyceniono na 10% tej kwoty.
Janusz Palikot utrzymuje, że jego biznes można było ocalić do jesieni 2024 roku, ale wszystko przekreśliło aresztowanie (przeciwnego zdania jest syndyk Manufaktury). Były polityk twierdzi też, że nie popełnił przestępstwa i sam jest największą ofiarą upadku swojej spółki, ponieważ stracił majątek. Prokuratura przedłużyła śledztwo, w którym bada czy doszło do oszustwa, do 29 stycznia 2026 roku i planuje zakończyć je w terminie. Kolejny krok to wniesienie zarzutów lub umorzenie.
O kim nie mówi Palikot
W wywiadach udzielanych po wyjściu z aresztu Janusz Palikot pomija pewien temat. W “Kanale Zero” mówił, że do upadłości firmy doszło w momencie jego zatrzymania i wcześniej nikt nie składał takich wniosków. Prawda jest jednak inna. Wniosek o ogłoszenie upadłości Manufaktury Piwa Wódki i Wina jako pierwsza zgłosiła spółka Vortune Equity Group i miało to miejsce w sierpniu 2023 roku (Janusz Palikot mówił o tym w wywiadzie dla Bankier.pl).
Vortune Equity Group (VEG) to spółka zajmująca się pozyskiwaniem finansowania, która zatrudniała sieć “doradców finansowych”, czyli de facto naganiaczy na rozmaite “okazje inwestycyjne”. W ich portfolio znajdowały się m.in. biznesy Janusza Palikota, dla których pozyskali dziesiątki milionów złotych. Przed aresztem były polityk twierdził, że VEG zarabiała na pośrednictwie 25-40% pozyskanej kwoty i winił grupę za kłopoty swoich biznesów. Później przestał wspominać spółkę, która odcięła się od jego zarzutów.
Według ustaleń portalu “Jawny Lublin” VEG zbierał pieniądze na wiele przedsięwzięć, które skończyły podobnie jak biznesy Palikota. Wśród nich wyróżnia się Prodigo – spółka Tomasza Nietubycia (który był też wiceprezesem Manufaktury Palikota oraz członkiem zarządu VEG). Firma, która twierdziła, że zrewolucjonizuje rynek recyklingu, upadła mając 1333 wierzycieli, którzy utopili w niej ponad 300 mln zł.
Aforti Holding – sprawa w toku, ofiary umierają
W przypadku VEG uderza fakt, że według “Jawnego Lublina”, doradcy inwestycyjni bardzo chętnie brali na cel osoby starsze, budując z nimi prywatne relacje i namawiając do niepewnych inwestycji. Podobnie wyglądało to w przypadku notowanej na NewConnect spółki Aforti Holding, która utrzymywała się zbierając środki od drobnych inwestorów, choć w sprawozdaniach finansowych chwaliła się przychodami sięgającymi miliarda złotych.
W 2025 roku w sprawie Aforti nie doszło do żadnego większego przełomu. Sąd upadłościowy skasował układ spółki z wierzycielami, stając po stronie jej zarządcy przymusowego Marcina Kubiczka, według którego jest ona kompletnym bankrutem, niezdolnym do restrukturyzacji. O sytuacji w firmie dobitnie świadczy fakt, że w maju dokonała ona odpisu na utratę wartości aktywów na kwotę 466 mln zł.
Aforti jest winne wierzycielom 250 mln zł, które rozpłynęły się w powietrzu. Jak dotąd nikt nie poniósł z tego tytułu odpowiedzialności, a prokuratura nie postawiła nikomu zarzutów, tymczasem coraz więcej poszkodowanych umiera z uwagi na podeszły wiek i nie doczeka się rozwiązania sprawy.
Echa GetBacku
VEG i Aforti łączy fakt, że wśród “doradców klienta” w obu spółkach można było znaleźć osoby, które wcześniej zajmowały się sprzedażą obligacji GetBacku. W 2025 roku obchodziliśmy 7. rocznicę wybuchu tej afery. Prokuratura kontynuowała śledztwa, ale też umarzała niektóre wątki – m.in. dotyczący sprzedaży akcji EGB Investments przez Altus TFI.
Do sprawy włączyła się również Naczelna Izba Kontroli, publicznie krytykując KNF, wymiar sprawiedliwości i polityków. “Afera GetBack, w której obywatele stracili 3,5 mld zł, obnażyła głęboki kryzys instytucji państwa. Zawiódł nie tylko nadzór finansowy, ale także wymiar sprawiedliwości” – mówił w lipcu szef NIK Marian Banaś, prezentując ustalenia z kontroli dotyczącej afery.
Działania kontynuowało Centralne Biuro Antykorupcyjne. Służby zatrzymały kolejne osoby, które miały oferować obligacje GetBack wprowadzając klientów w błąd. Zatrzymano również kolejnych podejrzanych o działanie na szkodę spółki. Tysiące osób, które kupiły trefne papiery GetBacku, nie odzyskały dotąd żadnego zadośćuczynienia. Idea Bank i Getin Noble Bank, które były ich głównymi dystrybutorami, znajdują się w procesie upadłości. W 2023 roku zadanie zaspokojenia wierzycieli obu spółek otrzymał syndyk Marcin Kubiczek.
Sezon na krypto-piramidy
W ubiegłym roku w Polsce obserwowaliśmy wysyp piramid finansowych. Zaczęło się od rozkwitu i upadku trójcy CoinPlex, TS Vertex i Zscoo. Wszystkie trzy działały w tym samym czasie na podobnych zasadach i upadły tak samo w tym samym momencie. Obiecywały wielkie zyski za klikanie przycisku w aplikacji i rekrutowanie nowych użytkowników, twierdząc, że generują je dzięki zaawansowanym kwantowym algorytmom AI na rynku kryptowalut.
We wrześniu prokuratura poinformowała o zatrzymaniu 9 organizatorów piramidy CoinPlex i wstępnie oszacowali straty na 20 mln zł. Wiele wskazuje jednak na to, że zatrzymani byli jedynie polskimi promotorami aplikacji, tymczasem faktyczny mózg operacji przebywa bezpiecznie za granicą. W listopadzie upadła kolejna piramida TSQ Investment Group. W tym przypadku komunikat służb pojawił się pod koniec grudnia: wstępne szacunki to 2 mln zł strat i 15 000 poszkodowanych oraz 6 zatrzymań.
Czy chodziło wyłącznie o łatwe pieniądze? Według ekspertów niekoniecznie. Aplikacja CoinPlex miała wbudowane mechanizmy znane z gier hazardowych, żeby wciągać użytkowników do gry, dając im dopaminowe zastrzyki. W przypadku TSQ ważnym elementem przekrętu była budowa społeczności, oferującej akceptację i wsparcie, a nawet element duchowości, ponieważ uczestniczyło w niej wiele osób skupionych w grupach uzdrowicieli i wróżek. Być może polskie prawo wymaga zmian, by służby mogły skutecznie zwalczać piramidy jeszcze zanim upadną.
Facebookowy atak klonów
W minionych latach oszuści na Facebooku sięgali po wizerunki najbardziej znanych Polaków. Scamy reklamował Robert Lewandowski, Rafał Brzoska lub Andrzej Duda. W 2025 roku autorzy przekrętów zdecydowanie poszerzyli arsenał i nikt nie jest bezpieczny. Kradzieże wizerunku dokonywane przez reklamy fałszywych inwestycyjnych okazji dotykały rynkowych ekspertów, którym daleko pod względem zasięgów do celebrytów.
Oszuści na Facebooku podszywali się pod analityków domów maklerskich, blogerów inwestycyjnych, ale również Bankier.pl i naszego głównego analityka Krzysztofa Kolanego. W jego przypadku reklamy publikowane w mediach społecznościowych zachęcały do dołączenia do grup na WhatsAppie. Facebook twierdzi, że zwalcza oszustów, ale nie zgadza się z tym wielu ekspertów, m.in. Mateusz Chrobok, który nazwał go wprost współudziałowcem przestępców.
W listopadzie agencja Reutera ujawniła informacje z wewnętrznych dokumentów Mety. Według nich pod koniec ubiegłego roku spółka prognozowała, że ok.10% jej całkowitych rocznych przychodów, czyli 16 mld dol, będzie pochodziło z reklam oszustw i zakazanych towarów na Facebooku i Instagramie. Meta w pełni świadomie miała wyświetlać użytkownikom swoich platform średnio ok. 15 miliardów reklam o “wyższym ryzyku” dziennie.
HREIT – deweloperska afera na miliardy
Na sam koniec zostawiliśmy sprawę o prawdopodobnie największym kalibrze, ponieważ możemy mówić tu o kilku miliardach złotych strat i kilku tysiącach poszkodowanych, wśród których znaleźli się drobni inwestorzy, osoby kupujące mieszkania i podwykonawcy. W 2025 roku afera HREIT weszła na nowy poziom. Kolejne stadia upadku deweloperskiego imperium Michała Sapoty najszerzej opisywał “Puls Biznesu”, który wskazywał, że skalę strat można porównać tu do Amber Gold i GetBacka.
Grupa dewelopersko-inwestycyjna HRE Investments nie korzystała z bankowych pożyczek. Pajęczyna spółek finansowała budowy środkami od drobnych inwestorów. W lipcu 2024 roku straciła płynność. Krótko po tym prezes grupy Michał Sapota rozpoczął próby zawarcia układu z wierzycielami dwóch spółek HREIT i BDC. Sąd odrzucił je w marcu 2025 roku, ale zarząd nadal uważa, że restrukturyzacja jest możliwa.
Równolegle na wniosek wierzycieli toczą się jednak postępowania o upadłość HREIT i BDC, w których sąd najpierw powołał tymczasowego nadzorcę sądowego Marcina Kubiczka, a następnie ustanowił jego spółkę ich zarządcą przymusowym. Kubiczek twierdzi, że HREIT i BDC są trwale niewypłacalne i powinny upaść oraz dopatrzył się w nich znamion piramidy finansowej.
We wrześniu 2025 roku prezes HREIT Michał Sapota został zatrzymany i trafił do aresztu, w którym pozostanie co najmniej do marca. Prokuratura postawiła mu zarzuty oszustwa wobec 1434 osób na kwotę ponad 342 mln zł, z zastrzeżeniem, że skala sprawy może sięgnąć nawet 2,5 mld zł i kilku tysięcy poszkodowanych. W grudniu sąd połączył tymczasem wnioski o restrukturyzację i upadłość HREIT i BDC, co zwiększa prawdopodobieństwo ogłoszenia ich upadłości.
Politycy zajmą się oszustwami finansowymi?
22 grudnia 2025 roku miało miejsce posiedzenie inauguracyjne Zespołu ds. przeciwdziałania i zwalczania przestępczości na rynku finansowym. Grupa powołana przez Ministerstwo Sprawiedliwości otrzymała zadanie wypracowania rozwiązań, które usprawnią walkę z przestępstwami wymierzonymi w rynek finansowy, w szczególności z oszustwami inwestycyjnymi.
Zespół ma przygotować propozycje zmian legislacyjnych i organizacyjnych w przypadku sądów, organów ścigania oraz biegłych, a także ocenić ile będzie kosztować ich wprowadzenie. Efektem jego prac ma być sprawozdanie przedstawione ministrowi sprawiedliwości do 31 maja.
Czy w 2026 roku doczekamy się zatem przełomu w radzeniu sobie z przestępstwami finansowymi w Polsce? Miejmy taką nadzieję. Oszustwa ewoluują i zmieniają się, czerpiąc garściami z nowych technologii. Prawo i instytucje nie powinny stać w miejscu. Niezależnie od potencjalnych działań państwa jedyną naprawdę skuteczną bronią pozostaje jednak zasada ograniczonego zaufania – zwłaszcza do ofert obiecujących zyski powyżej rynkowej średniej.




