


. Przedstawiciele władz w Waszyngtonie mają spotkać się z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem, aby rozmawiać z nim na temat amerykańskiego planu pokojowego dla Ukrainy.
Marcin Przychodniak, analityk ds. Chin w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, w rozmowie z PAP podkreślił, że spotkanie Szojgu-Yi to przejaw regularnej rosyjsko-chińskiej koordynacji i komunikacji. –
: : . Jego zdaniem profit Pekinowi przyniosłoby przekonanie Ukraińców do mniej lub bardziej zmodyfikowanych propozycji, tak naprawdę rosyjskich, złożonych przy zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych. – Rosja, którą Pekin wykorzystuje w charakterze straszaka, dostanie chwilę oddechu, po czym będzie mogła dalej stosować te same działania wobec Ukrainy, a także wobec NATO i Unii Europejskiej – ocenił Przychodniak.
. Natomiast w przestrzeni międzynarodowej, miarę zbliżania się do jakiegoś porozumienia pokojowego w związku z Ukrainą, akcentują, że są ważnym podmiotem obecnym w tym procesie. – Świadczy o tym na przykład niedawna rozmowa Xi Jinpinga z Trumpem. Choć przypuszczam, że to Trump dzwonił do Xi – dodał Przychodniak.
Ten precedens – jak tłumaczył Jakóbowski – jest Chińczykom potrzebny, bo mają oni poczucie, że mierzą się z bardzo podobnym do Rosji wyzwaniem, czyli że w Azji, na Indo-Pacyfiku, istnieje system bezpieczeństwa, którego centralnym punktem są Stany Zjednoczone. Dążą do tego, żeby zrewidować ten układ. Jeśli Rosjanom, w wyniku wojny na Ukrainie, presji i rozmów, udałoby się zrobić taki wyłom dający Moskwie szersze prawo głosu w bezpieczeństwie europejskim, to dla Chińczyków byłoby to bardzo korzystne. –
Analityk wskazał, że taką ocenę sytuacji opiera na spokoju, z jakim Chińczycy podchodzą do tych rozmów. Choć pojawiają się przypuszczenia, że Amerykanie chcieliby odlepić Rosję od Chin, te ostatnie bardzo wyraźnie dają do zrozumienia, że relacja strategiczna Moskwy i Pekinu jest głęboka, że ma wewnętrzną dynamikę i że jest niezależna od tego, co zrobią inne państwa – w domyśle USA. – To próba wspólnego rozegrania Waszyngtonu przez Chiny i Rosję – podsumował ekspert OSW. (PAP)




