Featured

Renegaci, złamani. Kto i dlaczego uszedł cało ze zbrodni katyńskiej

Stanisław Swianiewicz znalazł się w jednym z transportów, które zatrzymały się na stacji Gniezdowo pod Smoleńskiem. Relacjonował potem: “Do naszego wagonu wszedł pułkownik NKWD, wysoki o czerwonej twarzy (…). Wywołał moje nazwisko i powiedział, że zostanę wydzielony z transportu, rozkazał zabrać moje rzeczy i iść w ślad za nim”.

Zabrano go do innego wagonu, już opróżnionego z polskich oficerów. Przez niewielki prześwit pod sufitem mógł dostrzec, jak do pociągu podjeżdżają więzienne autobusy, których okna były pomazane wapnem.

Polacy zsiadali z wagonów prosto do autobusu, po 20-30 ludzi – oczywiście pod strażą enkawudzistów z bagnetami na długiej broni. Pojazd ruszał – i wracał mniej więcej po półgodzinie po kolejną grupę jeńców.

Gdy Swianiewicza poprowadzono niebawem do więziennego auta, przeszło mu przez myśl, że został oddzielony od reszty właśnie dlatego, że to on ma zostać zabity. Nie miał oczywiście pojęcia, że ledwie trzy kilometry dalej jego towarzysze są rozstrzeliwani i wrzucani do masowych grobów. Prawdopodobnie ze wszystkich ocalałych to on był najbliżej samej zbrodni.

Ashley Davis

I’m Ashley Davis as an editor, I’m committed to upholding the highest standards of integrity and accuracy in every piece we publish. My work is driven by curiosity, a passion for truth, and a belief that journalism plays a crucial role in shaping public discourse. I strive to tell stories that not only inform but also inspire action and conversation.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button